- Wstawaj, wstawaj, wstawaj! – powtarzał Harry potrząsając mną.
- A Tobie co? Pali się? – zapytałam zdenerwowana.
- Przepraszam..to nieważne, ja już pójdę. – odpowiedział zrezygnowany i poszedł w stronę drzwi.
- Ej, Hazza, przepraszam, nie obrażaj się. – zaczęłam łagodnie – Chodź, zejdziemy do salonu i powiesz mi o co chodzi. Która w ogóle jest godzina?
- Trzecia w nocy. – odparł zawstydzony.
- Mniejsza o to, skoro już mnie obudziłeś. – uśmiechnęłam się. – Chodź – pociągnęłam go za rękę i zeszliśmy na dół.
- To co się dzieje? – zapytałam, kiedy usiedliśmy na kanapie.
- Dobra..wiem, to głupie, ale mam wrażenie, że jesteś jedyną osobą, której mogę się zwierzyć.. – widziałam, że ciężko idzie mu wyduszenie, o co tak naprawdę chodzi – Pewnie uznasz, że to dziwne, ale..
- Zaczniesz wreszcie mówić, czy próbujesz mnie uśpić? – starałam się dodać mu odwagi.
- Dobra. Chodzi o to, że jak na przykład trzymam Cię za rękę, albo przytulam, to to jest bardzo przyjemne uczucie. Takie uczucie bliskości z dziewczyną..Dopóki go nie zaznałem, nie wiedziałem, że to takie cudowne i w sumie go nie potrzebowałem. Ale teraz ciągle o tym myślę i przypomina mi się ta przyjemność..Ale z drugiej strony, w sumie to nie chcę mieć dziewczyny, bo wiem, że trudno jest znaleźć taką, która naprawdę będzie do mnie pasowała. Tak jak Ty do Louisa. Nigdy Ci tego nie mówiłem, ale naprawdę do niego pasujesz..No właśnie..I właściwie, to nie wiem co chciałem Ci konkretnie przekazać, chyba po prostu potrzebuję się komuś wygadać z moich uczuć.. – Loczek westchnął, bo nie wiedział co jeszcze powiedzieć i oczekiwał mojej reakcji. Przytuliłam go, żeby się trochę rozluźnił.
- Posłuchaj Harry, bardzo się cieszę, że mi to powiedziałeś, bo mało którego chłopaka byłoby stać na taką szczerość. – uśmiechnęłam się pogodnie – Myślę, że nie masz co szukać dziewczyny na siłę. Po prostu, poczekaj na swoją wybrankę. A póki co masz mnie, Louisa i chłopaków. A jeśli to co powiedziałeś, to tylko ukryta aluzja i tak naprawdę chcesz mieć więcej Louisa dla siebie, to nie ma problemu. – zaśmiałam się. – A teraz wracamy do pokoju, bo ja mój Romeo zobaczy, że mnie i Ciebie tam nie ma, to zacznie nas podejrzewać o zdradę. – roześmieliśmy się.
- LUUUUUCY! – usłyszeliśmy krzyk Louisa. – SKARBIE, WRACAJ DO ŁÓŻKA!
- I widzisz! – chwyciłam Harrego za rękę i pobiegliśmy do pokoju.
Gdy weszliśmy, Louis siedział na łóżku z rękami skrzyżowanymi na piersiach i bacznie nam się przyglądał.
- Co Ty robiłaś, z tym lokatym młodzieńcem w nocy, w salonie, bez uprzedniego poproszenia mnie o zgodę? – zapytał podejrzliwie, mierząc mnie i Hazzę wzrokiem.
- Odbyliśmy przyjacielską pogawędkę – odpowiedziałam spokojnie – A co, zazdrosny?
- Tak, bo mnie nigdy nie zabierałaś na nocne pogawędki. – udawał obrażonego.
- Bo o czym mam z Tobą gadać, nudziarzu? – teatralnie ziewnęłam.
- Tak się bawimy? To powiem Ci, że wiem coś, czego Ty nie wiesz, ale Ci nie powiem. – trafił prosto w mój czuły punkt. Wiedział, że jestem strasznie ciekawska i długo nie wytrzymam. Po kilku minutach, zaczęłam się wiercić, bo od środku skręcało mnie z ciekawości. Ale stwierdziłam, że użyję innej metody..
- Naprawdę? – zaczęłam delikatnie jeździć ręką po jego plecach – A czego mi nie powiesz?
- Że Liam poznał nową dziewczynę, Danielle i są teraz na randce..KURDE! Znowu to zrobiłaś, Ty jędzo! Ruda jak lis i sprytna jak lis. – triumfalnie się uśmiechnęłam – Tylko uważaj, żebyś przez ten spryt nie musiała wprowadzić się do byłego pokoju Harrego. – pokazał mi język.
- Oh, uważaj bo się przestraszę! – powiedziałam i rzuciłam się na niego.
*W tym samym czasie, pokój Nialla*
- Dlaczego Lucy i Lou zawsze na strasznie hałasują. – westchnęła Veronika, drapiąc się po głowie.
- Nie zapominaj, że jest z nimi Harry.. – ziewnął Irlandczyk – Ta trójka, to mieszanka wybuchowa, taka prawda.
- Ehh..
- A skoro już rozmawiamy..może zrobisz mi coś do jedzenia? – zaproponował.
- O trzeciej w nocy? – zapytała Veronika podejrzliwie.
- Noo, każda pora jest dobra, żeby coś przekąsić!
- Idziemy. – mruknęła i razem z rozradowanym Niallerem poszła do kuchni.
*Normalnie*
- Zejdź ze mnie! – krzyczał Louis, ale ja ani myślałam przestać. Należało się zazdrośnikowi. Harry na chwilę wyszedł, więc Loui skorzystał z okazji.
- Lucy – zaczął całkiem, nienaturalnie, poważnie – czy między Tobą, a Harry coś jest? Czujesz coś do niego?
Przez chwilę byłam zaskoczona jego pytaniem, ale stwierdziłam, że muszę być szczera. Wzięłam głęboki oddech i powiedziałam.
______________________
^^
W sumie to jestem zadowolona z tego rozdziału. Cóż, było wszystko strasznie przesłodzone, a teraz wynikną drobne komplikacje. :3
Jeśli czytasz = skomentuj.
To bardzo ważne dla mnie!
Laura (:
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz