Gdy ja, Lou i Harry wróciliśmy do domu, trochę po 20, zastaliśmy niecodzienny widok. Niall i Weronika spali na kanapie wtuleni w siebie, Zayn i Liam leżeli na dywanie z jakąś dziewczyną, którą pierwszy raz widzieliśmy na oczy. Wymieniliśmy spojrzenia typu „WTF?!” i zaczęliśmy budzić ich po kolei. Od Zayna było ostro czuć papierosami, więc podszedł do niego Lou, który nie brzydzi się takich zapachów i zaczął nim trząść.
- Wat gebeury er? – zapytał niezrozumiale Zayn.
- Dlaczego on mówi po holendersku?! – krzyknął Harry.
- Zaraz zobaczymy – powiedział Lou – Zayn, chłopie, co brałeś?
- Nic.. – odpowiedział cicho, już po angielsku.
- No dobrze, a co tu się działo? – kontynuował pytanie Lou.
- No więc, przyszliśmy tu, Liam chciał nam zrobić kolację. Wtedy do drzwi zadzwoniła ona – wskazał palcem na leżącą na podłodze dziewczynę – i powiedziała, że musi wejść, więc ją wpuściłem. Pobiegła do Liama i zaczęła krzyczeć i przeklinać. Złapałem ją za rękę i kazałem przestać, jednak ona kopnęła mnie w, no wiecie, i zemdlałem.
- Potem Liam uderzył tę dziewczynę w twarz za to co zrobiła Zaynowi, ona się przewróciła i uderzyła głową w podłogę – kontynuował Niall, który obudził się chwilę temu i przysłuchiwał naszej rozmowie – a Liam tak się przeraził, że właśnie uderzył dziewczynę, że też zemdlał. A my leżeliśmy na kanapie i czekaliśmy aż się obudzą i w tym oczekiwaniu zasnęliśmy. Koniec.
- Jasne, jasne. Ktoś wie jak ta dziewczyna się nazywa, Liam?
- Tak, wiem – odpowiedział Daddy – nazywa się Juliet i zostawiłem ją trzy lata temu dla Jessie i ona obiecała, że się zemści.
- Dobra, uwaga, zrobimy tak – zarządził Harry – Ty Lucy, Weronika i Niall pójdziecie na górę, bo za chwilę będzie tutaj gorąco, a my postaramy się to wyjaśnić.
- A po co ja mam iść na górę? – zapytał urażony blondynek.
- Po to, żebyś jak ta dziewczyna będzie uciekać gdzieś na górę, pomógł nam ją złapać.
- Spoko. To chodźcie dziewczyny. – blondasek złapał Weronikę za rękę i pociągnął na górę.
W czasie mojej egzystencji nie byłam jeszcze chyba tylko w pokoju Nialla, więc cieszyłam się że wreszcie zobaczę jak wygląda. Był bardzo ładny, ściany pomalowane na zielono, na podłodze włochate dywany no i piętrowe łóżko. Oprócz tego kilka szaf, biurko i gitara.
- No, to rozgośćcie się. – powiedział Niall – chcecie, nie wiem, w coś zagrać?
- A może Ty byś nam coś zagrał? – Weronika ruchem głowy wskazała na gitarę. – Proooszę..
Niall uległ pod wpływem jej próśb, widać że ona mu całkowicie zmiękczyła serce.. Trochę to dziwne, ale go rozumiem, bo to samo Lou robi ze mną. A no właśnie, Lou, co się dzieje tam na dole. Nieśmiało wyjrzałam przed drzwi i usłyszałam krzyki i trzaskanie drzwiami.
- Chyba już koniec akcji na dole.. – odezwałam się, przerywając ciszę.
- Etam, to nie zmienia faktu, że Nialler ma nam zagrać. – Wera spojrzała Niallowi tak głęboko w oczy, że pod biednym chłopakiem ugięły się kolana.
- Oczywiście. – odpowiedział, patrząc na Weronikę jak w obrazek.
- No może ja zostawię Was samych.. – od tych zalotów robiło mi się niedobrze. Bądź co bądź, całusy i prawdziwa miłość są normalniejsze niż te całe „gry” wstępne..
- Hej chłopcy, skończyliście już? – zapytałam się siadając na schodach.
- Tak, może by tak powiedzieć. – odpowiedział niepewnie Zayn.
- A co jest nie tak?
- Cóż, ta cała Juliet obiecała że wróci jak nikt się nie będzie spodziewał..Co za mściwe babsko.. – Harry chodził niespokojnie po pokoju.
- No dobrze, to kto jest głodny? Może zrobię kolację? – zapytałam, dla rozluźnienia atmosfery.
- Ja! – krzyknęli jednocześnie Zayn i Louis.
- Harold, chodź tu na chwilę. – zwróciłam się do Loczka. – Słuchaj, na górze Niall i Weronika siedzą u niego w pokoju. Dla świętego spokoju, proszę sprawdź co tam się dzieje.
- Dobry pomysł. – odparł Hazza – Już tam lecę.
U Nialla
- Hej moi mili.. – zaczął Harry – oj widzę, że przyszedłem nie w porę..
Harry zawstydził się, przerywając namiętny pocałunek Nialla i Weroniki.
- Nic się nie stało. – powiedział Niall.
- Coś się pomiędzy Wami wydarzyło? – zapytał wścibsko Hazza.
- Może..a co Cię to. – Weronika wytknęła mu język i roześmiała się.
- Ejj, Nialler, pytam poważnie. – Harry uparcie oczekiwał odpowiedzi.
- W sumie ciężko stwierdzić bracie, ale raczej nie.
- To dobrze..to znaczy, szkoda. – Harry wyraźnie nie przepadał za Weroniką, ale jakoś nikt nie wiedział czemu.
Po kolacji umyłam naczynia i poszłam do mojego pokoju, w którym siedział zamyślony Styles.
- Hej Harry – przywitała go cicho, na co Harry odpowiedział mi tylko krótkim uśmiechem – słuchaj, co się dzieje? Widzę, że jakoś Weronika nie przypadła Ci go gustu, a przecież jest sympatyczna..
- Wiesz Lucy, może to dlatego, że jest taka..inna od Ciebie. Ciebie po prostu nie można nie lubić, jesteś bardzo kulturalna, sympatyczna, miła ale zarazem świetnie się z Tobą bawimy, jesteś dla nas jak siostra i nie zabierasz nam Louisa, tylko po prostu – jesteś jego dziewczyną, ale jednocześnie naszą najlepszą przyjaciółką. Natomiast Weronika..ona też jest bardzo fajna i nie można temu zaprzeczyć..Ale Niall zawsze był dla nas jak młodszy brat, taki szalony i wesoły dzieciak, a mam wrażenie, że ona sprawia że on się onieśmiela, jest bardziej poważny, a wcześnie tak bardzo nie zwracał na to uwagi..Teraz bardziej się pilnuje i w ogóle..Ehh, pewnie ciężko Ci zrozumieć o co chodzi..Bo Weronika jest naprawdę fajną dziewczyną, ale myślę, że nie dla Nialla..
- Posłuchaj Harry. Ja rozumiem, że nie możesz się do niej przekonać, ale z czasem przecież Ci przejdzie. Wątpię, że jak tylko mnie zobaczyłeś, to od razu z biegu polubiłeś..
- W sumie to tak było.
- Cicho, psujesz! – szturchnęłam go w ramię – W każdym razie, wiesz że Niall bardzo długo czekał na swoją wybrankę i teraz, kiedy się zakochał, to na pewno jest ta jedyna. Może i Weronika trochę go zmienia, ale myślę że to się Tobie tylko wydaje. Niall jest bardziej nieśmiały i stonowany, ale to dlatego, że nie chce stracić Weroniki, a nie dlatego, że się jej wstydzi..
- Masz rację, Lucy. Jak Niall zrozumie, że Weronika naprawdę go kocha, to znowu będzie sobą, prawda?
- Oczywiście gamoniu! – przytuliłam Harrego i poczułam jak się rozluźnił.
- Dziękuję Lucy.. – szepnął mi na ucho i mnie puścił. – Tomlinson, kiedy wyjdziesz z tej łazienki do cholery?!! – darł się na całe gardło. „Nareszcie” – pomyślałam – „wrócił dawny Harry”.
- Jezuu, nie wpieniaj się tak Styles, muszę nasmarować plecki! – usłyszeliśmy głos zza drzwi i śmiech.
- Hmm, a tak właściwie co robią Weronika i Niall? – zapytał Hazza.
- Zapewne siedzą w pokoju, ale odwiedzę ich. – powiedziałam
- Pójdę z Tobą, Lou pewnie jeszcze długo nie opuści swojej kryjówki.
- Słyszałem! – krzyknął Tomlinson.
Zanim jeszcze doszliśmy do ich pokoju, usłyszeliśmy pisk Weroniki. Podeszliśmy na palcach do drzwi i obserwowaliśmy zdarzenie w środku. Niall klęczał na środku pokoju i zapytał podekscytowany:
- Weroniko, czy zostaniesz moją… - i w tym momencie, jak burza, do pokoju wlecieliśmy ja i Harry.
- Co Ty odpierdalasz?!?! – Harry krzyknął na Nialla, a ten skulił się na podłodze. – Chłopie, znasz ją dopiero kilka godzin, co Ci obiło żeby prosić ją o rękę?!?!
- Ale ja.. – zaczął przestraszony Horan.
- Co Ty?!?! Nie wiesz nawet jaka ona jest w łóżku, nie spiesz się tak z małżeństwem!
- Harry, ja pierdole, chciałem ją zapytać czy będzie moją dziewczyną DEBILU!!!! – Niall starał się zachować groźny wyraz twarzy, ale nie wytrzymał i parsknął śmiechem, a z nim ja i Hazza.
- Weronika, czemu się nie śmiejesz? – zapytałam, duszą kolejny napad głupawki.
- A Tobie by było do śmiechu, jakby jakieś dwa tumany wleciały do pokoju i krzyczały na Twojego chłopaka? – prychnęła Weronika.
- Hej, nie przesadzasz? Przecież nic się nie stało, drobna wpadka Harolda, u nas w domu to się zdarza kilka set razy dziennie. – uśmiechnęłam się pokornie.
- A Louis nie jest zazdrosny, że tak ciągle szalejesz z Harrym? – nie zdążyłam odpowiedzieć, bo do pokoju wszedł Lou.
- O co powinienem być zazdrosny? – ziewnął Louis łapiąc mnie w talii.
- To on nawet o tym nie wie?! Pff..
- O czym nie wiem, Weronika? Spokojnie..
- No o tym, że ta Twoja narzeczona ciągle szaleje z Harry, zamiast zajmować się Tobą!
- Mam być zazdrosny o to, że moja najukochańsza dobrze bawi się z moim najlepszym przyjacielem? Chyba trochę Cię pogrzało. Nie jestem małym dzieckiem, żeby ciągle musiała za mną łazić.Doskonale wiem o tym, że Lucy świetnie bawi się z Harry i często wpada razem z nim w kłopoty, ale bez przesady.. – Louis puścił jej oczko, ale jej widać nie było do śmiechu.
- Dziwni jesteście! – Weronika wytknęła do nas język, a my się roześmialiśmy.
- Dobra, Niall, przepraszamy że przeszkodziliśmy Wam w takim momencie, kiedyś Wam to wynagrodzimy..Ale wiesz jakie z nas dzieci! – w tym momencie Harry, jak na komendę, wziął mnie na barana i rzucił na łóżko Nialla.
- Ty naprawdę nie jesteś zazdrosny? Nawet o takie coś? – zapytała cicho Weronika.
- Nigdy w życiu. – uśmiechnął się łagodnie Lou.
- To ja Was przepraszam, ale jeszcze się nie nauczyłam zasad tutaj panujących. – Weronika uśmiechała się pokornie.
- Nie martw się, zasada jest tylko jedna – nie ma żadnych zasad! – odpowiedział Harry i wszyscy razem się roześmialiśmy.
- Między nami okey? – zapytała Weronika.
- Okey! – krzyknęliśmy chórem i zrobiliśmy rozbiorowego miśka.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz