Zdecydowałam się zagadać Zayna, bo mimo że znam go od kilku godzin, to widzę, że COŚ jest nie tak.
- Hej, Zayn – zaczęłam trochę nieśmiało, bo ten badboy zawsze mnie onieśmielał – coś się stało? Bo wyraźnie widzę, że jesteś jakiś przygnębiony..
- Wiesz, Lucy, to dość długa historia – odpowiedział smętnie.
- To opowiedz, mamy czas – nalegałam.
- No dobrze – uległ moim prośbom – a więc w gruncie rzeczy chodzi o moją rodzinę. Może to dziwnie zabrzmi, ale mam wrażenie, że nigdy tam nie pasowałem, że jestem inny – opowiadał – ale jakoś nie miałem na to żadnych dowodów. Byłem podobny do mojego ojca, mojej siostry, wszyscy mi mówili, że mam oczy mojej matki. Ale mi to nie wystarczało. Któregoś dnia, zapytałem prosto z mostu „Mamo, czy ja jestem adoptowany?”. Moje pytanie bardzo zmieszało moich rodziców. Długo siedzieliśmy w milczeniu, co jeszcze bardziej utwierdzało mnie w przekonaniu, że mam rację. No i miałem, niestety. „Tak synu, jesteś adoptowany” to były najokrutniejsze słowa, jakie kiedykolwiek słyszałem. Mój ojciec powiedział to tak obojętnie, a twarz matki nie miała żadnego wyrazu. Poczułem nagły napływ złości i gniewu i krzyczałem: „Nienawidzę Was! Kim Wy w ogóle jesteście?! I dlaczego mnie okłamywaliście przez tyle lat?! Widzieliście, że coś podejrzewam, ale nic nie mówiliście! NIC! Jakby to Was nic nie obchodziło! Nienawidzę Was!” i wybiegłem z domu. Od tego czasu mieszkam z chłopakami, czyli od miesiąca. Chciałbym się pogodzić z rodzicami, już dawno im wybaczyłem, ale boję się do nich pójść i ich przeprosić. Boję się, że mnie odrzucą, że wykrzyczą mi prosto w twarz: „Nie jesteś naszym synem, wynoś się!” Wiem, że mnie nie rozumiesz i zapewne mi nie pomożesz, ale dzięki że mnie wysłuchałaś. - zakończył
- Wiesz, rozumiem Cię. Też jestem adoptowana.
- Poważnie?
- Tak, tylko że miałam wtedy 5 lat i byłam już tego świadoma. Ale moi rodzice kochają mnie tak bardzo, jakbym była ich rodzoną córką. A moja siostra, właściwie to moja przyrodnia siostra, ale nienawidzę tego określenia, jest dla mnie jak prawdziwa..Myślę, że powinieneś porozmawiać z rodzicami i to jak najszybciej. Na pewno już bardzo dawno Ci wybaczyli i martwią się o Ciebie.
- Tak myślisz?
- Jestem przekonana.
- To jutro z samego rana idę do nich!
- Świetna decyzja! – byłam dumna, że mu pomogłam
- Bardzo Ci dziękuję. Gdyby nie Ty, chyba bym się nigdy nie przełamał. Lou ma szczęście, mając tak cudowną i niezwykłą dziewczynę jak Ty…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz