środa, 4 kwietnia 2012

Rozdział 8

- Ej no, co się dzieje? – zapytałam przy obiedzie – Unikacie mnie, czy mi się wydaje?
- Wydaje Ci się piękna. – Irlandczyk uśmiechnął się tajemniczo.
- A właśnie, Lucy, mam do Ciebie pewną sprawę, pójdziesz ze mną do ogrodu na chwilę? – zapytał Louis.
- Tak, jasne. – coś czułam, że zaraz się dowiem o co chodzi.
Gdy wyszłam, nie mogłam uwierzyć własnym oczom. Ogród był pięknie przystrojony, na środku stał nakryty stolik. Louis poszedł do tego stolika i wziął jakieś małe pudełeczko. Nie wiedziałam co się dzieje, więc czekałam. Nagle, Louis złapał mnie za rękę i klęknął przede mną.
- Najukochańsza Lucy, czy zostaniesz moją żoną? – zapytał, a oczy błyszczały mu się jak tysiąc diamentów. Byłam bardzo zaskoczona, nie wiedziałam co powiedzieć..
- Tak, Louisie, zostanę. Kocham Cię. – usłyszałam te słowa padające z moich ust, ale nie potrafiłam uwierzyć, że naprawdę to mówię.
Louis złapał mnie w talii i pocałowaliśmy się. Za nami usłyszałam wiwatujących chłopaków. Byłam naprawdę szczęśliwa. Zupełnie już zapomniałam, że Louis jest gwiazdą, myślałam że jest tylko moim chłopakiem, a nie członkiem One Direction..
- Lou, ale jak Twoi fani na to zareagują? – zapytałam niepewnie.
- Na pewno to zaakceptują. Nasi fani są niezwykli. Nie martw się. – i zatkał mi usta buziakiem.
- Kochani, musimy się zbierać. Za 40minut podpisujemy płyty w Tirokto Galleris.. – przypomniał Daddy.
- Mogę iść? – zapytałam Louisa patrząc mu w oczy.
- Obraziłbym się, gdybyś nie poszła!
- No to tylko się przebiorę i możemy jechać. – zakomunikowałam chłopakom.
- Spoko. – odpowiedzieli.
Gdyby dojechaliśmy zobaczyliśmy tylko tłum fanów. Kilka set dziewczyn, krzyczący na całe gardło..Myślałam, że ogłuchnę, ale niedawno sama byłam jedną z nich i pewnie też bym zareagowała na One Direction. Menadżer po kolei przedstawiał chłopców:
- Oto przed państwem: Zayn Malik, Niall Horan, Liam Payne, Harry Styles oraz Louis Tomlinson.. – w tym momencie Lou wyrwał mu mikrofon i powiedział:
- I moja przyszła pani Tomlinson, Lucy! – poczułam jak się rumienię i schowałam się za Hazzą.
- Chodź, nie bój się! – szepnął Lou i pociągnął mnie za rękę w stronę stolika, przy którym będą podpisywać płyty.
- Siadaj, no nie wstydź się! – wskazał na dodatkowe krzesło tuż przy jego.
- Ejjj, ja chciałem przy Louisie! – dopominał się Harold.
- Siadaj z drugiej strony i nie marudź babciu. – Louis pokazał mu język, na co Loczek trzepnął go w głowę.
- Chłopcy, zaczynamy. – usłyszeliśmy tylko krótką informację i już tabuny krzyczących dziewczyn biegły w naszą stronę. O mało nie przewróciły stolików, ale ochrona już doprowadziła je do porządku i stanęły w kolejce. W pewnym momencie jedna dziewczyna zwraca się do Louisa:
- Hej, mogę Cię przytulić? – Lou spojrzał się na mnie.
- Pewnie że tak. – uśmiechnęłam się do dziewczyny, która była wręcz wniebowzięta. Jak poszła, Louis zapytał:
- Nie jesteś zazdrosna?
- Nawet nie wiesz jak bardzo – i pocałowałam go w policzek. Właśnie podeszła do Louisa bardzo ładna fanka i powiedziała do mnie:
- Przestań go męczyć, nie widzisz, że on nie chce żebyś się do niego ślimaczyła? On ma teraz czas dla nas, dla fanów, kiedy może się od Ciebie uwolnić, więc daj mu żyć, co?
- Jeszcze jedno słowo..Jak masz coś do mojej dziewczyny, to masz coś do mnie. A teraz idź, nie mam ochoty dłużej tego słuchać. – odpowiedział Louis naprawdę wpieniony.
- A autografu nie dostanę?
- Obrażasz moją dziewczynę i chcesz autograf? Nie dostaniesz autografu.
- Od nas też nie dostaniesz, idź już. – powiedzieli zgodnie Liam, Niall, Harry i Zayn.
Jak dziewczyna poszła, szepnęłam do Louisa:
- Może lepiej żebym nie przychodziła? Już pójdę, tylko masz przeze mną nie potrzebne problemy..
- Nawet tak nie mów!
- Przepraszam, Lucy, czy mogłabym dostać Twój autograf? – zapytała mnie sympatycznie wyglądająca, około 16-letnia dziewczyna.
- Oczywiście! Mam coś specjalnego napisać? – zapytałam uśmiechając się wesoło.
- Dla Weroniki, jeśli możesz.
- Jasne. Chcesz skoczyć ze mną na kawę do Starbucksa?
- Z największą rozkoszą! Ale możesz skąd pójść?
- Jeśli mój chłopak wyrazi zgodę to czemu nie. Mogę iść kochanie? – zapytałam Lou.
- Jasne marcheweczko, baw się dobrze. Jak skończymy zadzwonię.
- Dzięki! – przytuliłam go i poszłam z nową znajomą do kawiarni.
- Poproszę sześć gorących czekolad. – uśmiechnęłam się do kasjerki.
- Wypijesz tyle? – zdziwiła się Veronika.
- No coś Ty! Idę to zanieść chłopcom! Może mi pomożesz?
- Z chęcią!
- To weź dwie i daj je Zaynowi i Niallowi.
- Okey.
Wróciłyśmy do stolika, przy którym chłopcy podpisywali płyty.
- Cześć skarbie, to dla Was. – i dodałam czekoladę Harremu, Liamowi i Louisowi.
- Dzięki, nie musiałaś! – powiedział rozpromieniony Harry.
- Nie ma sprawy. – uśmiechnęłam się.

W tym samym czasie, z perspektywy Veroniki

- Cześć Niall. – powiedziałam nieśmiało. – Lucy kupiła dla Was czekoladę.
- Ooo bardzo dziękuję. A jak się nazywasz śliczna? – zapytał mnie Irlandczyk słodko się uśmiechając.
- Jestem Weronika Birey, mam 16 lat. – odpowiedziałam.
- Bardzo mi miło. Jestem Niall Horan i mam 18 lat. Chcesz ze mną posiedzieć? Bo coś widzę, że Lucy się wkręciła w rozmowę z Harrym i pewnie szybko nie skończy.
- Jeśli mogę to pewnie.
- Ben, przynieś krzesło dla tej pani, proszę.
- Już się robi szefie – odpowiedział wysoki i dobrze zbudowany murzyn. – Proszę.
- Dziękuję. – odpowiedziałam.
- A więc, Weroniko, muszę Ci powiedzieć, iż Twoje oczy są przepiękne. – powiedział słodki Irlandczyk.
- Ty masz niewątpliwie ładniejsze, bo tak błękitnych oczu jeszcze w życiu nie widziałam! – odpowiedziałam, zawstydzona komplementem Niallera.
- Chciałabyś, kiedy skończymy, pojechać z nami do domu?
- A nie będę przeszkadzać innym chłopakom?
- Na pewno nie, ale jeśli chcesz to się zapytam. Panowie, będzie Wam przeszkadzało, jak zabiorę tę przeuroczą panienkę do naszego domu?
- Oczywiście, że nie. – odpowiedział za wszystkich Liam.

Normalnie

- Uhuhuhu, coś widzę że Nialler próbuje poderwać Twoją nową koleżankę. – Harry uśmiechnął się zalotnie.
- Pewnie tak. A ona przystaje na wszystko co on powie..Mówiła mi w kawiarni, że ubóstwia Nialla, to jej ideał chłopaka..
- Jak usłyszy jak ten „ideał” pierdzi w nocy, to zmieni zdanie.. – Harry i ja roześmialiśmy się w głos – Ale jak znajdziesz taką koleżankę, która zakocha się we mnie to daj znać, bo tęsknię za czyjąś bliskością..Od kiedy Louis ma Ciebie, przestał się mną interesować..
- No coś Ty! Nawet tak nie mów. Jak czujesz się samotny, możesz dzisiaj spać z Louisem, a ja prześpię się na fotelu. – zaproponowałam.
- Mowy nie ma. Ty będziesz razem z nami w łóżku. – odezwał się Louis – Tylko mam nadzieję, że goły Harold Cię nie przerazi..A właśnie, Hazza, dawno nie chodziłeś nago!
- Dzięki że mi przypomniałeś! Dzisiaj wieczor.. – zaczął Harold.
- Zamknij się Loczek! – i Loczuś dostał w łeb.
- Dobra już dobra. – Harry nic więcej nie powiedział na temat dzisiejszego wieczoru, ale czułam że oni znowu coś kombinują.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz