poniedziałek, 2 kwietnia 2012

Rozdział 5

Obudził mnie głos Lou. Gdy otworzyłam oczy, zobaczyłam że siedzą razem z Haroldem na jednym fotelu i próbują mnie obudzić.
- Cześć królewno, coś się stało? Strasznie płakałaś, krzyczałaś i szarpałaś się w łóżku, ale za nic nie mogliśmy Cię obudzić.. – Louis bardzo mnie zaskoczył tym co powiedział.
- Ale co Ty tu robisz Harry? Przecież, Ty.. – nic z tego nie rozumiałam.
- Co ja? – zapytał uśmiechnięty Hazza, zaczepiając Louisa
- Ty nie jesteś w szpitalu? Zayn Cię nie pobił kijem baseballowym? A Ty, Lou, nie biłeś się z Zaynem na dywanie? Moment, kiedy ja zasnęłam? – w mojej głowie kłębiły się miliony myśli, których nie mogłam poukładać.
- Cóż, ja nie jestem w szpitalu, a Lou nie bił się z Zaynem. Zasnęłaś po rozmowie z naszym badboyem, na jego ramieniu.. – tłumaczył mi Harold.
- O Boże, tak strasznie Cię przepraszam, Lou – przerwałam Harremu – naprawdę nie byłam świadoma tego że zasypiam, w dodatku przy Zaynie..
- W porządku kochanie, nie mam do Ciebie żalu – Lou puścił mi oczko.
- Jak się tutaj znalazłam?
- Zaniosłem Cię tutaj koło północy, a po drugiej obudził mnie Twój płacz..
- Oh, miałam naprawdę straszny koszmar, jak się cieszę że to tylko sen.. – podeszłam i przytuliłam Hazzę i Louisa.
- Już wszystko dobrze, a teraz zapraszam Cię madame na śniadanie, które właśnie przygotowuje nasz głodomór Niall.
- Zaraz zejdę, tylko pójdę do łazienki ubrać się i uczesać.
- Zaczekamy na Ciebie i zejdziemy razem – obiecał Hazza, bawiąc się włosami Lou.
„A więc to był tylko sen? Aż trudno mi w to uwierzyć, przecież to wszystko było takie realistyczne..Cóż, po śniadaniu porozmawiam z Zaynem. Ahhh i muszę kiedyś wrócić do domu..Tutaj jest tak cudownie. Porozmawiam z mamą, może pozwoli mi się tutaj przeprowadzić? Byłoby zajebiście..Ale dobra, muszę się zbierać, bo chłopaki na mnie czekają. Moment, gdzie są moje ubrania?”
- Lou.. – wychylam się półnaga z łazienki i zauważam, że Louisa i Harrego już nie ma, natomiast siedzi tam Niall – oh, Nialler, przepraszam Cię – rumienię się – ale czy mógłbyś mi podać ubrania? Leżą tam, na łóżku.
- Jasne. Chłopacy już poszli, bo Liam się kłóci z Jessie. Wiedzą, że nienawidzę kłótni, więc wysłali mnie tu, a sami kontrolują sytuację na dole.
- A spoko. Zaraz wyjdę, tylko się ubiorę i uczeszę.
- Tak też wyglądasz pięknie. – powiedział słodki Irlandczyk, a ja zarumieniłam się.
Ahh, nie powiem, pociągał mnie Niall. Ten jego akcent, blond włosy i śliczne oczy.. Naprawdę, cudowny chłopak. Zresztą jak wszyscy z tego zespołu. Ale chodzić chciałabym chyba tylko z Lou albo Niallem. Hazza jest świetnym chłopakiem i bardzo go lubię. Nie wstydzę się przy nim niczego, tak samo jak przy Niallerze czy Louisie. Natomiast Liam i Zayn bardzo mnie onieśmielają..Ale jako przyjaciele wszyscy są cudowni. „Dobra, czas wychodzić, pewnie Niall już się nudzi jak mops”
- Gotowa – powiedziałam i uśmiechnęłam się do Irlandczyka.
- Wyglądasz pięknie, Lucy – odrzekł i otworzył mi drzwi.
Szliśmy razem po schodach, w pewnym momencie się potknęłam a on mnie złapał..To było takie męskie..
- Liam, powiem Ci w prosto – jesteś debilem. Nawet w połowie nie dorównujesz Zaynowi czy Harremu. W głowie Ci tylko wygłupy z chłopakami, mógłbyś być bardziej romantyczny..Cóż, tyle mam Ci do powiedzenia. Zrywam z Tobą i żegnam. Jutro przyjadę po moje rzeczy. – usłyszeliśmy koniec kłótni i trzaskanie drzwiami.
- Ale Jessie.. – Liam nie wytrzymał. Opadł na kanapę i zaczął płakać. Od razu do niego pobiegłam i przytuliłam. Było mi go strasznie żal, nie podejrzewałam że Jess może być tak bezczelna. I w ogóle co ona o nim mówiła?
- Ona nie zasługiwała na takiego chłopaka jak Ty. Nie wiem, jak można być takim chamem, żeby powiedzieć komuś takie coś. Jesteś marzeniem milionów dziewczyn, a ona widziała tylko czubek swojego nosa. Nie płacz już, Liam. Jesteś wspaniałym chłopakiem, a to co powiedziała to kłamstwa. – starałam się pocieszyć Payne’a, bo widać było, że jest załamany
- Może i masz racje..Ale kochałem ją, oddałbym za nią życie, myślałem, że ona darzy mnie podobnym uczuciem.. – Liamowi łamał się głos
- Nic nie mów. Uspokój się i bierz się w garść. Dziś podpisujecie płyty w Nersey Gallery, więc spotkasz wiele dziewczyn, które Cię ubóstwiają – moje słowa nareszcie podniosły go na duchu.
- Masz rację, Lucy. Dziękuję. – wstał, przytulił mnie i poszedł do łazienki doprowadzić się do ładu.
- Moja dzielna dziewczyna – powiedział Lou i dał mi buziaka.
- Staram się – odpowiedziałam – a teraz mam do Ciebie jedną prośbę. Bo wiesz, muszę wrócić do domu. Spotkamy się za kilka godzin, na podpisywaniu płyt, ale teraz muszę wracać.
- Jaka szkoda..A może chciałabyś z nami zamieszkać?
- Byłabym przeszczęśliwa, ale może najpierw poznasz moją mamę i sam jej to zaproponujesz?
- Z chęcią! Tylko wezmę kluczyki i jedziemy.
- Dzięki, kocham Cię! – przytuliłam się do niego.
Potem poszłam do każdego chłopaka za osobna i się z każdym pożegnałam.
- Fajnie by było, jakbyś z nami zamieszkała – szepnął mi Harry. Widać on też mnie polubił. I bardzo się cieszę, bo bałam się, że będę mu przeszkadzać.
- Ej, a mogę jechać z Wami? Proszę.. – blondynek najwyraźniej chciał wyjść z domu
- Pewnie Niall, jak moja mama pozna też Ciebie na pewno się zgodzi. – odpowiedziałam ze śmiechem.
- Ekipę odwożącą zapraszam do samochodu! – krzyknął Lou.
Koniec końców cała piątka chłopaków odwiozła mnie do domu.
- Cześć mamo, wróciłam! I chciałabym, żebyś kogoś poznała, a nawet kilku ktosiów – krzyknęłam wesoło, stojąc w drzwiach.
- Cześć córeczko! A tych pięciu kawalerów..nie wierzę, czy to One Direction? – moja mama była naprawdę zdumiona kogo przyprowadziłam.
- Dzień dobry pani! – powiedzieli chórem.
- Jestem Liam Payne i niezmiernie miło mi panią poznać.
- Witam, nazywam się Zayn Malik.
- Dzień dobry, jestem Niall Horan i bardzo się cieszę, że panią poznałem.
- Moje uszanowanie, jestem Harry Styles.
- A to Louis Tomlinson..mój chłopak – przedstawiłam Lou mamie. Każdy z chłopców podał mamie rękę i ten oto przemiły sposób, moja mama poznałam One Direction.
- Witajcie chłopcy, jestem Estera Prois. Louis, Ty poważnie chodzisz z moją córką?
- T-tak proszę pani, czy zanim ją poprosiłem o chodzenie, powinienem wcześniej poprosić panią o zgodę? – Lou wyraźnie się zawstydził.
- Nie, skądże! Lucy jest dorosła i sama o sobie decyduje. I widzę, że podejmuje świetne decyzje. Czy chcielibyście coś zjeść, czegoś się napić?
- Nie, dziękujemy – odpowiedział Harry, uśmiechając się – ale mamy jedno pytanie.
- Słucham? – mama była zainteresowana.
- Otóż, czy wyraziłaby pani zgodę, aby Lucy zamieszkała z nami? Mieszkamy niedaleko, pani córka mogłaby chodzić do domu w razie potrzeby.. – powiedział Louis.
-..byłoby nam niezmierni miło, bo Lucy jest przesympatyczna i Louis ją naprawdę bardzo kocha, zresztą my także. – dopowiedział Harry.
- To prawda! – odpowiedzieli chórem Zayn, Niall i Liam.
- No więc..? – zapytał Louis.
- Więc.. – mama udawała zamyślenie -..a jak daleko jest Wasz dom stąd?
- Pięć minut drogi samochodem. – odpowiedział Harry.
- A więc, Lucy, naprawdę tego chcesz? – upewniła się mama.
- Tak mamo, najbardziej na świecie. – byłam przekonana.
- Więc zgadzam się. Ale nie zapomnij o nas i czasem tu wpadaj. – mama się uśmiechnęłam – jutro Mia przywiezie Ci Twoje rzeczy. – powiedziała i przytuliła mnie.
- Dziękuję mamo! – krzyknęłam bardzo szczęśliwa.
- Obiecujemy się zajmować nią najlepiej jak się da. Na pewno nie będzie się z nami nudzić. – obiecał Harold.
- Wierzę, że Lucy będzie z Wami szczęśliwa. Ale pamiętaj kochanie, jakbyś cokolwiek chciała, zawsze może tu przyjść.
- Będę pamiętałam.
- A teraz, zapraszam wszystkich na obiad, dzisiaj jest kurczak. – mama zaprosiła chłopców gestem ręki.
- Kurczak! – krzyknęli naraz Zayn i Niall.
- Tak, kurczak z marchewką. – uśmiechnęła się mama.
- Marchewka! – krzyknął Louis.
Zjedliśmy obiad śmiejąc się i rozmawiając. Czułam się cudownie, wiedząc że moja mama akceptuje mój związek z Lou. Poza tym pozwoliła mi mieszkać z nimi! To było naprawdę, spełnienie moich marzeń.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz