Zayn zbliżył się do mnie bardzo blisko, chyba chciał mnie przytulić..”Nie, nie, nie!” powtarzałam w myślach. Przecież nie mogłabym zrobić tego Louisowi, powiem musiałabym się tłumaczyć, a nie wiem czy Zayn chciałby żebym wszystkim opowiedziała o tym co mówił..
- Zayn, przepraszam, nie mogę.. – szepnęłam do niego – wiesz, że chodzę z Lou..
- Tak, jasne, rozumiem.. – wycedził przez zęby i spojrzał na Lou złowrogo.
- Hej, marcheweczko, czy Ty mnie zdradzasz z tym chłopcem?! – mój zazdrosny chłopak od razu próbował mnie rozśmieszyć – a Ty, Zayn, czemu się tak na mnie spodem łba patrzysz? Masz coś do mojej dziewczyny? –powiedział ostro.
- Nie, mam coś do Ciebie – burknął – taka zajebista dziewczyna zasługuje na kogoś lepszego niż Ty!
Zaczęło się robić gorąco, ale czekałam na rozwój sytuacji.
- Zayn, nie przesadzasz aby? – Liam starał się uspokoić chłopców
- Nie wtrącaj się laluniu, pilnuj swojej Jessie – Zayn zrobił się naprawdę wulgarny – a Ty Louis… ty nawet nie jesteś prawdziwym facetem, tylko pieprzonym gejem!
- Jeszcze jedno słowo, debilu – Lou był naprawdę mocno wkurzony.
- I co? Zadzwonisz do mamusi? – tutaj Zayn przegiął. Doskonale wiedział, że to czuły punkt Lou i że nieźle go tym zdenerwuje.
- Ty pieprzony idioto! – krzyknął i rzucił się na niego.
- Lou, kochanie, proszę przestań, LOUIS! – próbowałam przekrzyczeć drących się Zayna i Louisa, ale nie dałam rady. Chłopacy krzyczeli, bili się, szarpali. Było naprawdę niebezpiecznie. Po chwili zobaczyliśmy krew na dywanie, na którym się kotłowali. Ja, Niall, Harry i Liam spojrzeliśmy na siebie i usiłowaliśmy ich rozdzielić.
Harry i ja łapaliśmy Louisa, Niall i Liam Zayna. Po kilku minutach udało nam się ich rozdzielić, bo stracili trochę energii. Zayn miał złamany nos i mnóstwo szram na tarzy, Louis podbite oko i rozciętą wargę, z której płynęło bardzo dużo krwi. Od razu zaciągnęłam Lou dalej od chłopaków, do łazienki. Przemyłam mu twarz, dałam lód, żeby przyłożył do oka i wacik z wodą utlenioną do wargi. Wyglądał strasznie i było mi do strasznie żal, ale mimo to wydarłam się na niego:
- LOUIS DO CHOLERY! Co to Tobie odbiło, żeby bić się z Zaynem? – zapytałam go, prawie płacząc.
- Przepraszam Cię, nie płacz najdroższa… Zayn po prostu, doskonale sobie zdaje sprawę z moich czułych punktów i nikczemnie to wykorzystał..Przepraszam, marcheweczko, nie płacz..Przecież nic się nie stało, a niedługo zapomnimy o tej aferze.. – patrzył na mnie tak błagalnie, że jedyne co zrobiłam, to przytuliłam się do niego i dałam mu buziaka w policzek.
- Już dobra, ale więcej tak nie rób. Poza tym, mogło Wam się coś stać.. – pogodziłam się z nim i wspólnie wróciliśmy do salonu – Gotowy, żeby zawrzeć rozejm z Zaynem? – szepnęłam mu na ucho.
- Dla Ciebie wszystko, króliczku. – powiedział i pocałował mnie w czoło.
W tym samym czasie u Harrego, Nialla, Zayna i Liama.
- Zayn, co to było?! Czy Ty już zgłupiałeś do reszty?! – Liam był poważnie wściekły na Zayna.
- Naprawdę, Zayn, mogłeś się powstrzymać, jeszcze żeby nazywać Louisa gejem? Przegiąłeś. – stwierdził Harry.
- Wy mnie po prostu nie rozumiecie! – krzyknął zirytowany Zayn.
- Czego nie rozumiemy? Tego, że biłeś się z Lou o jego dziewczynę, tego że nazwałeś go gejem, czy tego że po prostu zakochałeś się w Lucy? Wstyd mi za Ciebie Zayn, żeby próbować odbić dziewczynę swojemu przyjacielowi.. – Harry był zły, bo wiedział, że Zayn wie, że Louis naprawdę kocha Lucy, a mimo to starał się mu ją odbić.
W tym momencie Zayn drugi raz nie wytrzymał, tylko tym razem chwycił kij baseballowy i przywalił Hazzie w brzuch. Ten z bólu zgiął się w pół i opadł na ziemię.
- Zayn, przepraszam.. – tylko tyle zdołał wydusić słabym szeptem i zemdlał. Niall od razu podbiegł do przyjaciela i zadzwonił na pogotowie. Zayn uciekł z mieszkania i nie wiadomo gdzie pobiegł.
Gdy usłyszałam trzaskanie drzwiami, szybko złapałam Lou za rękę i pobiegłam zobaczyć co się dzieje. Harry leżał na podłodze, wokół niego siedzieli wszyscy oprócz Zayna. Louis podbiegł do przyjaciela, inni ustąpili mu miejsca i zapytał:
- Co się stało? – widząc nieprzytomnego Harrego zaczął łamać mu się głos.
- Zayn i Harry ostro się pokłócili o Was, Zayn wziął kij baseballowy i walnął Harrego w brzuch. Ten zemdlał. – odpowiedział cicho przestraszony blondasek.
W tym momencie przyjechało pogotowie i zabrali Harrego. Nie pozwolili nam jechać razem z nim, możemy go odwiedzić dopiero jutro.
Louis był załamany. Poszłam razem z nim do pokoju i siedzieliśmy tam w milczeniu. Nie chciałam mu przeszkadzać, ale wiedziałam, że potrzebuje mojej obecności. Szczególnie teraz, kiedy Harry leży nieprzytomny w szpitalu. Po godzinie zasnęliśmy, wtuleni w siebie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz