wtorek, 3 kwietnia 2012

Rozdział 6

- To już ostatnia. – powiedziała Mia przynosząc mi torby z moimi rzeczami.
- Wielkie dzięki sis! – odrzekłam, rzucając jej się na szyję.
- Proszę bardzo, ale czasem nas odwiedzaj – mrugnęła do mnie porozumiewawczo – a może przedstawisz mi swoich współlokatorów?
- Jasne. Chłopcy, chodźcie na chwilę! – krzyknęłam – no, to oni. Panowie, poznajcie Mię, moją siostrę.
- Cześć! – zawołali chórem.
- A więc, w kolejności od prawej: Zayn, Liam, Niall, Harry i Louis. Oto One Direction. – przedstawiłam ich siostrze.
- Bardzo miło mi Was poznać, jestem Mia, a to mój chłopak – Micheal.
- Ehh, szkoda że ma chłopaka – cicho westchnął Zayn, a Liam i Niall wybuchnę li śmiechem.
- No cóż, było fajnie, ale musimy już iść. Trzymaj się Lucy i do zobaczenia! – pożegnałam się Mia.
- Papa! – krzyknęłam razem z chłopakami. – No więc, oficjalnie mieszkam z Wami. Mam nadzieję, że nie będę Wam sprawiała żadnego kłopotu. Tylko chciałabym umówić sprawy, hm, gospodarcze, między innymi to, ile mam dokładać do opłat wszystkiego rodzaju?
- Lucy, nawet o tym nie myśl. Nasz domek utrzymuje wytwórnia płytowa, a im nie robi różnicy to, że mieszkasz jeszcze z nami Ty. Tak samo nawet nie próbuj płacić za jedzenie, jeśli chcesz iść coś kupić powiedź któremukolwiek z nas, to damy Ci pieniądze na to przeznaczone. Jeszcze jakieś pytania? – odpowiedział Lou.
- Żadnych. – i dałam mu buziaka w policzek.
- No dobra, to chłopcy, każdy łapie po dwie torby i zanosimy je do ich pokoju – zarządził Harold.
- Ale nie musicie.. – próbowałam im przerwać – przecież wystarczy, że zgodziliście się, żebym z Wami mieszkała, sama to zrobię!
- Kochana, to my dziękujemy że zgodziłaś się zaszczycać nas swoją obecnością! A teraz przepraszam, idziemy to zanieść. – odpowiedział bardzo słodko Niall.
- Eh, no dobra. – zrozumiałam że nie mam z nimi szans, więc chwyciłam walizkę i zaczęłam zasuwać za nimi do naszego pokoju. Naszego..jak to pięknie brzmi.
- Hej, skarbie, mogę mieć do Ciebie prośbę? – zapytał mój marchewkowy potwór.
- Jasne, proś o co chcesz.
- Wiesz, jeszcze nigdy żadna dziewczyna nam nie gotowała..Bo Jessie buntowała się jak tylko mogła, żeby być jak najdalej od kuchni..Może zrobisz nam kolację?
- Z rozkoszą! Co chcecie zjeść?
- Ty wybierz. – i dostałam słodkiego buziaka w usta.
Więc udałam się w stronę kuchni. Tak świetnie wyposażonej kuchni w życiu nie widziałam..Stwierdziłam, że zrobię im jajecznicę i tosty. Bardzo proste, ale coś czułam że najedli się na obiad, który zrobił Niall. Próbowałam sięgnąć po patelnię, ale mimo że jestem dość wysoka, nie mogłam podsięgnąć.
- Pani pozwoli, że pomogę. – usłyszałam za sobą głos Harolda, który ku mojemu zaskoczeniu, zamiast podać mi patelnię, wziął mnie na barana.
- Hahaha, puszczaj mnie dzikusie!
- Lepiej łap patelnię! – powiedział i zaczął mnie łaskotać. W pewnym momencie puścił mnie i spadłam prosto w ręce Irlandczyka.
- No cześć. Fajnie tak złapać śliczną pannę z patelnią – uśmiechnął się słodko – co nam ugotujesz?
- Jeszcze nie wiem, co jakoś nie pozwalacie mi nic zrobić głupki! Ten mnie bierze na barana i łaskocze, ja spadam a Ty mnie łapiesz. Nie ma to jak mieszkać z wariatami! – i roześmiałam się, a ze mną Harold i Niall.
- Hej, co Wy tu robicie z moją panną? – do kuchni wszedł Lou
- Nic, nic. – odparł Loczek.
- A, tak sobie się bawimy – roześmiał się Nialler.
- Czy powinienem być zazdrosny, Lucy? – Lou ledwo mógł zachować powagę.
- Oczywiście że tak! – nie powstrzymałam się i wybuchnę łam głośnym śmiechem. – Dobra, a teraz puszczać mnie i dajcie mi pracować, bo nici z Waszej kolacji.
Irlandczyk postawił mnie na ziemię i razem z Harrym i Louisem ewakuowali się z kuchni.
- Jakie dooobre, masz więcej? – zapytał Niall, zjadając całą porcję jajecznicy w mgnieniu oka.
- Jasne, wiedziałam że będziesz chciał dokładkę, więc zrobiłam więcej – roześmiałam się i spojrzałam w jego błękitne oczy.
- Awww, dzięki. Weź, jesteś super, gotuj nam częściej!
- Właśnie! – przytaknęli Liam i Zayn.
- Nie ma sprawy chłopaki!
- Kochanie, może poszłabyś ze mną na górę? – zapytał Louis patrząc zalotnie.
- Hmm, no nie wiem..
- No proszę..
- Żartuję przecież, już pędzę.
- Huhuhuhu, ciekawe co tam się wydarzy – mruknął zazdrosny Harry.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz